DIY: prosty sposób na babeczki

Zacznę od tego że kompletnie nie umiem gotować. Łatwiej byłoby mi zbudować i zaprogramować robota kuchennego niż zrobić rosół. Przepis który opiszę jest właśnie dla osób równie antykuchennych  jak ja. Dałem radę i to z małym pomocnikiem, więc i Ty również dasz. Jak mówił poeta: „kim jesteś? Jesteś zwycięzcą! „.

Przygotowanie ciasta zajmie Ci ok. 10 minut, a pieczenie ok. 30, więc przepis idealny w przypadku wypadku, gdy ktoś niezapowiedziany zapowiedział, że za godzinkę wpadnie. Albo druga opcja jeśli chcemy zaimponować swojej drugiej połowie. Podczas pisania wpisu wymyśliłem kolejną opcję – możesz zrobić je dla siebie, należy Ci się coś od życia.

Składniki:

  • 150 gram topinamburu
  • 1 dorodny jarmuż
  • Fenkuł
  • Żartuję. Powiem Wam jak łatwo sprawdzić, czy coś będzie dobre bez smakowania. Zasada brzmi: „Co polskie to jest dla nas dobre, obce nam szkodzi”, więc jeśli w składzie dania jest dużo polskich składników (takich, które rosną albo są produkowane w Polsce) znaczy, że można spokojnie pałaszować.

Prawdziwe składniki (na 12 babeczek):

  • 2 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 1 szklanka mleka
  • 0,5 szklanki cukru
  • 0,5 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • szczypta soli

Zaczynamy od nastawienia piekarnika na 180 stopni – niech się grzeje. Do miski wsypujemy mąkę, cukry, proszek do pieczenia, sól. Dodajemy mleko, jajka, olej i mieszamy – ciasto gotowe. Zasadniczo kolejność mieszania nie ma znaczenia, liczy się skuteczność.

Wlewamy ciasto do foremek. Teraz dylemat, babeczki można ulepszyć, upiększyć dodając, np. czekoladę lub maliny czy wiśnie. Ja zrobiłem na bogato (kostki czekolady warto wcisnąć głęboko w ciasto).

Można także poprzestać na wlaniu ciasta do foremek bez upiększania dostrzegając piękno w prostocie, głębię smaku w cieście.

Pozostaje włożyć ciasto do piekarnika, odczekać ok. 30 minut. Teraz masz czas na refleksję, pomyśl jak w tym momencie elektrony przepychają się z wielkim trudem w grzałce Twojego piekarnika, rozgrzewając ją do czerwoności (chyba że masz piekarnik gazowy, wtedy elektrony mają wolne). Całemu temu spektaklowi przyglądają się babeczki i rumienią się z podekscytowania.

Polecam także spędzenie tego czasu na przeczytanie innych wpisów na naszym blogu. Może  któryś wpis zmotywuje Cię do działania, albo refleksji 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *