Jak zabezpieczyć balkon gdy mamy małe dziecko?

W poprzednim wpisie pokazywaliśmy Wam, w jaki sposób wyremontowaliśmy nasz balkon. Położyliśmy nową podłogę z desek kompozytowych, odmalowaliśmy ściany, kupiliśmy meble, zamontowaliśmy huśtawkę i wykonaliśmy stojak na kwiaty. Możecie sobie dokładnie przypomnieć nasz wpis, klikając tutaj.

Balkon remontowaliśmy gdy jeszcze nie byłam w ciąży, więc po urodzeniu Mikołaja byliśmy zmuszeni do wprowadzeniu na nim kilku zmian, aby było to miejsce bezpieczne dla dziecka.

Zabezpieczenie barierki

Pierwszym elementem, który wprowadziliśmy, gdy Mikołaj zaczął się przemieszczać było zamontowanie siatki ochronnej na balustradzie. Po pierwsze, baliśmy się, że nasz synek jakimś cudem przeciśnie się przez barierki, po drugie, martwiliśmy się o głowy naszych sąsiadów z dołu, gdyż Mikołaj bardzo szybko zaczął obserwować zjawisko przyciągania ziemskiego poprzez zrzucanie przez otwory zabawek. Uwierzcie, że robił to tak szybko, że nawet będąc 5 cm od niego nie byłam w stanie w porę zareagować. W celu zabezpieczenia balustrady zakupiliśmy 4 metry… siatki ogrodowej na kreta, którą zamontowaliśmy za pomocą trytytek. Kosztowała 3 zł za metr bieżący, więc wydatek był naprawdę znikomy.

Nowe meble

Kolejne zmiany wprowadziliśmy dopiero w tym roku, gdy Mikołaj ma prawie dwa lata. Pewnie zrobilibyśmy to już w zeszłym sezonie, ale nasz synek dość późno zaczął chodzić, a tym samym wspinać się na meble, w tym te balkonowe. Obecnie jednak umiejętności kaskaderskie ma wyćwiczone do perfekcji, więc zdecydowaliśmy się na odsprzedanie naszych poprzednich mebli balkonowych i zakup nowych, składanych.

Nowy komplet mebli kupiliśmy praktycznie za tą samą kwotę, za jaką sprzedaliśmy poprzedni. Zdecydowaliśmy się na komplet Askholmen z Ikei. Stolik montujemy na stałe do ściany i gdy z niego nie korzystamy, składamy nóżkę i opuszczamy na dół blat. Szybka akcja, a mały alpinista nie ma szansy na wspinaczkę. Krzesła również się składa, ale posiadają zabezpieczenie, dzięki czemu, gdy są rozłożone, są stabilne, i nie skleszczą manipulującego przy nich dziecka. Gdy je złożymy, możemy odwiesić je… na ścianę.

Marcin zamontował na ścianie balkonu 4 najtańsze metalowe haczyki z marketu budowlanego, lekko odgiął je kombinerkami, tak, aby mieściły się w szczelinach oparcia krzeseł. Et voilà.

Mikołaj nie ma teraz szans na wspinaczkę w na balkonie, co przy jego obecnym wzroście i zdolnościach mogłoby być niebezpieczne. Dodatkowo, mamy na balkonie sporo więcej przestrzeni niż wcześniej, nawet gdy wszystkie meble są rozłożone. Kolejny plus to brak plastiku i więcej drewna. Wprowadza to moim bardziej przytulny i romantyczny nastrój, a i doskonale wpisuje się w akcję #lipiecbezplastiku.

Dziecko na balkonie

Oczywiście przypominam Wam, że nawet na najbardziej zabezpieczonym balkonie nie powinniście zostawiać Waszego dziecka bez nadzoru.

Od razu uprzedzę Wasze pytania – Mikołaj wchodził na poprzednie meble z wielką namiętnością. Na te również wchodzi, ale gdy z nich nie korzystamy, czyli wychodzimy z balkonu – składamy je. Natomiast jeśli chodzi o stojak na kwiaty, to nie interesuje się nim pod względem wspinaczki ani troszeczkę. Mam jednak w planach profilaktyczne wykręcenie dwóch dolnych poprzeczek stojaka dla świętego spokoju.

A Wy zastosowaliście jakieś inne środki bezpieczeństwa na Waszych balkonach? Spędzacie na nich czas z dziećmi? Niedługo postaram się przestawić Wam kilka moich pomysłów na aktywności z dziećmi na balkonie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *