Jak zmieniło się nasze życie po pojawieniu się drugiego dziecka?

Mój ostatni filmik i powyższe zdjęcie są oczywiście pół żartem, pół serio, ale takie właśnie tytułowe pytanie dostałam w ostatnim Q&A. Myślę, że zarówno zdjęcie jak i film idealnie obrazują to, co chciałabym na to pytanie odpowiedzieć: życie wywrócone do góry nogami. Ale! To to poprzednie życie się wywróciło – a ja go już prawie nie pamiętam. Teraz żyję obecnym życiem i jest super. Więc co bez dwóch zdań zmieniło się bezpowrotnie? Czym nasze obecne życie różni się od tego sprzed chociażby 3 lat? Zapraszam na nowy wpis ❤️

Od chwili narodzin Miłosza musimy dzielić czas i naszą uwagę na cztery, a nie jak dotąd trzy osoby w domu. Celowo piszę tu o czterech osobach, a nie dwójce dzieci, bo czas i uwaga poświęcona dorosłym również jest bardzo ważna. Potrzeby każdego domownika mają znaczenie, a każde z nas ma je inne. Jasne – wysłuchiwanie każdego i staranie się dania mu tego, czego oczekuje pochłania wiele energii i czasu, ale sami zdecydowaliśmy się na taką rzeczywistość.

Na pewno wszelkie wyjścia czy wyjazdy to podwójna logistyka, dwie listy rzeczy do spakowania dla dzieci, bo chłopcy są jeszcze w dość różnych kategoriach wiekowych (2 i 5 latek to co innego niż np. 11 i 14 latek na pokładzie). Sprawa ma się też zgoła inaczej, gdy jesteś rodzicem dzieci różnej płci. U nas chociażby Miłosz ma bardzo mało „swoich” nowych zabawek – większość ma po Mikołaju i gdy musimy zabrać jakieś zabawki czy gry np. na wyjazdowy urlop, zabieramy dla nich to samo – wspólne, do podziału. Również wybór książeczek, bajek czy atrakcji podczas wycieczek nie jest skomplikowany – chłopcy raczej wybierają to samo.

Przedtem gdy dziecko było chore, robiliśmy co w naszej mocy, aby jak najszybciej wyzdrowiało. Teraz również, ale możemy być prawie pewni, że za chwilę czeka nas powtórka z drugą pociechą. Również wizyty u lekarza i w różnych miejscach typu urząd z dwójką dzieci są trudniejsze – należy uzbroić się w oczy dookoła głowy x2 i mentalne zatyczki w uszach do potęgi drugiej 😄

Jeśli chodzi o zabawę w domu – z Mikołajem bawiłam się, gdy był jedynakiem. Teraz bardzo rzadko bawię się z dziećmi (mam na myśli takie zabawy fabularyzowane, np. maskotkami, figurkami czy autkami w jakieś wyścigi – bardzo tego nie lubię), bo mają już towarzystwo do zabawy – siebie.

Teraz weźmy na tapet emocje, czy też jakieś okołoporodowe wątpliwości związane z uczuciami względem dziecka. Przy Mikołaju miałam wielki baby blues i ogrom wątpliwości czy dam radę jako mama, czy w ogóle mam w sobie miłość do mojego dziecka. To było okropne i trochę trwało, zanim stanęłam na nogi. Wiem, że wiele dziewczyn ma wątpliwości, czy mając i kochając jedno dziecko, będą w stanie taką samą miłością pokochać kolejne. Wiem też, że to żadna reguła, ale po urodzeniu Miłosza nie miałam żadnego baby bluesa i wszystkich uczuć i emocji byłam bardzo świadoma.

Dużo większym szokiem emocjonalnym dla mnie było przejście z trybu bezdzietna do trybu mama, niż awans z mamy jedynaka na mamę dwójki. Właściwie nie wiem, pod jakim kątem jeszcze ugryźć temat, bo po prostu – przyzwyczaiłam się do życia jako mama dwóch chłopców i lubię ten stan. Nie ma co ukrywać – nic nie będzie już takie samo jak kiedyś. Teraz wszystko jest podwójne – bałagan, hałas i płacz, ale też śmiech, przytulasy, sukcesy, duma i ogrom miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.