Powrót lastryko. Jak urządziliśmy górną łazienkę z wanną

Jak pewnie pamiętacie (jeśli nie pamiętacie – zapraszam tutaj), w naszej dolnej łazience postawiliśmy na klasyczne połączenie bieli i drewna. Myślę, że to dość ponadczasowa aranżacja i biorąc pod uwagę to, że ta łazienka jest uczęszczana również przez gości, była ona trafionym pomysłem. Biel i drewno zawsze się obronią i raczej nie wyjdą z mody. Współgrają również ze skandynawskim stylem rządzącym resztą domu.

Inaczej niż u Kowalskich

Projektując górną łazienkę (a raczej wyobrażając sobie to, jak miałaby wyglądać, bo projektu jako takiego nie robiliśmy), szukaliśmy inspiracji na niebanalne wnętrze. Prawda jest taka, że biało-drewnianych, szarych, marmurowych lub betonowych łazienek jest teraz multum. Tak samo tych w retro klimacie z kafelkami metro i angielską ceramiką. Prawie cały dom mamy urządzony tak, jak co trzeci Polak (i super się z tym czujemy), ale myśląc o górnej łazience, szukaliśmy czegoś wow, czego nie ma teraz każdy Kowalski.

Lastryko na nowo

I tak właśnie natrafiliśmy na lastryko. Tak – lastryko, które jak się okazuje, wraca teraz do łask. Nie zdążyło jednak jeszcze wrócić w zbyt wiele miejsc, więc uznaliśmy, że to coś dla nas. To znaczy… ja uznałam, i musiałam dość długo namawiać Marcina, aby na to lastryko się zgodził. W końcu uległ i mogliśmy planować zakupy.

Płytki

Żeby nie wyszło zbyt nagrobkowo, postanowiliśmy połączyć lastryko z białymi, matowymi płytkami, jasną fugą i chromowanymi listwami. Imitacja kamienia wylądowała na całej podłodze oraz dwóch ścianach, ale tam tylko w formie wstawki z 2 rzędów kafli (gres ma wymiary 60×60 cm). W górnych częściach ścian biegnie ozdobna chromowana listwa ze stali nierdzewnej. Takimi samymi, lustrzanymi listwami (narożnikami) wykończyliśmy okna oraz komin. Kafle na ścianach położone są na wysokość ok. 220 cm. Powyżej ściany są wygładzone i pomalowane na biało.

Biały montaż

Jeśli chodzi o biały montaż, w górnej łazience zdecydowaliśmy się na wannę. Początkowo marzyła się nam wolnostojąca, ale jak zwykle wygrał pragmatyzm. W naszej łazience zmieściłaby się tylko mała wanna wolnostojąca – ok. 150 cm. W takiej moglibyśmy jedynie siedzieć, a nie o taki typ relaksu podczas kąpieli nam chodzi. Dodatkowo takie wanny to niestety duży wydatek – woleliśmy te pieniądze spożytkować inaczej. Zaczęłam szukać alternatywy. Znalazłam wanny wolnostojące przyścienne i narożne, które nie zabierają aż tyle miejsca. Niestety nadal był to wydatek rzędu min. 3000 zł. W końcu zdecydowaliśmy się na 170 cm wannę narożną z plastikową obudową. Podoba mi się jej półokrągłe zakończenie i to, że nie ma w niej „półki do siadania” – na pewno wiecie, o co mi chodzi 😉 Tym razem zdecydowaliśmy się na klasyczny, stojący WC kompakt (bardzo zraził nas montaż podwieszanego zestawu na parterze). Moim zdaniem wyszło super, bo taka toaleta świetnie pasuje do oldschoolowego lastryko.

Wyścig po szafki

Teraz meble. Nasza zmora. Zakochałam się w tych meblach na zabój podczas wizyty w markecie budowalnym. Na wystawie widziałam szare, ale w katalogu papierowym wyczaiłam, że są też takie w granacie. Rewelacja, będą moje – tak myślałam. Jakże się zdziwiłam. Meble owszem, były w ofercie marketu od czerwca 2020, ale… do października nie dojechały do sklepów. Opóźnienie producenta. Nie wiadomo kiedy będą. Katalog online w ogóle nie wyświetlał tych mebli na stronie sklepu, ale na wystawie w sklepie można je było obejrzeć i dotknąć. Tak się na nie uparłam, że codziennie dzwoniłam do sklepów. Wszystkich 3 tej sieci w naszej okolicy. Po 2 tygodniach dzwonienia, w końcu! Są! Ale tylko słupek i lustro, nie ma szafek pod umywalkę i nie wiadomo, kiedy będą. Trudno, poczekam, albo coś wymyślę. Pojechałam i kupiłam słupek i lustro. Kolejne tygodnie dzwoniłam do wszystkich sklepów w Trójmieście, Lęborku, Elblągu i nic. Nawet do Łodzi i Bydgoszczy dzwoniłam, bo szafkę stamtąd mogła mi przywieźć moja przyjaciółka. Nic z tego. Zrezygnowana zaczęłam namawiać Marcina na umywalkę z postumentem. Wiecie – to taka porcelanowa noga. Już, już prawie się zgodził aż tu nagle pewnego dnia, niby przypadkiem sprawdzam stronę sklepu, a tu są! Są dostępne granatowe szafki pod umywalkę. 3 sztuki. Bierzemy (jedną)! Jest nasza! Uff! No i jest. Piękna, prawda?

Akcesoria i dodatki

W całym domu mamy ogrzewanie podłogowe, ale w górnej łazience mamy dodatkowe wyprowadzenie na grzejnik drabinkowy. Kupiliśmy taki w kolorze antracytowym. Fajnie odznacza się na ścianie. Jeśli chodzi o oświetlenie, wybraliśmy klasyczną listwę oświetleniową z chromowanym wykończeniem z 4 kloszami i pojedynczy kikniet do kompletu. Baterie i słuchawka prysznicowa również są klasyczne, chromowane, pasujące do ozdobnych listew na ścianach.

Dodatki początkowo wymyśliłam sobie pudrowo-różowe. Jednak gdy znalazłam odpowiadający mi dywanik, nie mogłam znaleźć akcesoriów łazienkowych w podobnym odcieniu. I na odwrót. Róż niestety również gryzł mi się z drewnianą ramą okienną, które mamy w łazience. W końcu uznałam, że nie będę zawracać sobie głowy różem, pojadę do sklepu i tam coś wybiorę. I wybrałam. Granatowe. Właściwie jak teraz patrzę na tę łazienkę to uznaję, że jej największą ozdobą jest lastryko, więc to właściwie ono jest ozdobnym dodatkiem do biało-granatowej reszty. Oczywiście na parapecie nie mogło zabraknąć roślin. Nadal szukam w sklepach granatowych, grubych świec i nie mogę znaleźć. Ale jak znajdę – to kupię.

Ciekawa jestem co uważacie o takim lastryko w nowoczesnym wydaniu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *